Na początku wieku w c. k. armii któryś z generałów wymyślił, że warto by mieć wizerunek przeciętnego, standardowego żołnierza. Zamówiono więc sprawnego fotografa i zlecono zadanie. A ten sprytnie na jednej kliszy wykonał bardzo dużo zdjęć bardzo wielu żołnierzy. Każde ujęcie wykonywał przy niezwykle krótkim czasie naświetlania, żołnierzy ustawiał w tej samej pozycji i w ten sposób uzyskał portret ostateczny. Na zdjęciu widać było trochę rozmazane rysy człowieka z wąsami o poczciwej twarzy, który raczej nie przestraszyłby nikogo na polu bitwy. Generał niezbyt zadowolony z efektu szybko o sprawie zapomniał i w ten sposób przeciętny żołnierz nie przeszedł do historii.
Ciekawe jak wygląda przeciętny polski kandydat do władz samorządowych. Nie da się na to pytanie odpowiedzieć pokazaniem portretu, bo nie da się go wykonać – kandydaci nie mają tych samych uniformów a co ważniejsze są różnych płci.
Można jednak przyjrzeć się im i co nieco posegregować.
Najliczniejszą grupę stanowią emeryci i nauczyciele. Sporo jest lekarzy. Bardzo mało jest przedsiębiorców, rzemieślników, prawników, dziennikarzy. Średnia wieku to ok. 50 lat. Prawie wcale nie ma młodzieży.
To ciekawe, ale i smutne.
Do ustawodawczej władzy partie kierują ludzi, których główną cechą (zaletą?) jest spora ilość wolnego czasu, społeczna popularność i partyjna zależność. Kompetencje, wiedza, doświadczenie – to nieistotne. „Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera”. Przecież decydując o takim a nie innym kształcie ustawy trzeba mieć odrobinę więcej wiedzy i doświadczenia niż tylko tego, które wynika z pracy zawodowej np. nauczyciela czy lekarza pediatry.
Przecież w naszych miastach podstawowym na dziś problemem są kwestie gospodarcze, pieniądze – umiejętność ich właściwego dzielenia i wydawania. A kto o pieniądzach więcej niż ten, który zarabia je ryzykując swym majątkiem, pomysłem, kredytem etc. Nauczyciele, emeryci i lekarze to niestety bardzo dyskryminowane finansowo grupy zawodowe w Polsce. Jednak, niezależnie od wysokości zarobków, co miesiąc dostają pensję. Małą, bo małą ale regularnie i bez stresów, że może nie być wypłacona. Tymczasem w kasie miasta może po prostu nie być pieniędzy i wtedy trzeba będzie myśleć skąd je wziąć, jak zapchać dziurę. Znacznie łatwiej takiemu zadaniu podoła doświadczony manager, przedsiębiorca, który na co dzień przeżywa tego typu problemy i każdy grosz zanim wyda, to dziesięć razy obejrzy czy aby dobrze robi. Bo przecież nie jest sztuką wydawać, kiedy ma się pieniądze.
Kiedyś Czeladź była jednym z bogatszych miast w Polsce – dziś ma potężne długi. W dzisiejszej Radzie Miasta jest 5. nauczycieli, 8. emerytów, 5 pracowników budżetu, 2 przedsiębiorców i lekarz. Jakby nie patrzeć nie jest to ani reprezentacja czeladzkich grup społecznych i zawodowych.
Dlatego jako KWW NCZ SP deklarujemy, ze nasi kandydaci będą odpowiadali potrzebom. Zgłosimy do wyborów drużynę kompetentną i reprezentatywną.
A do mieszkańców Czeladzi apelujemy, by przyszli na wybory i zagłosowali na najlepszego – nie kierując się poleceniami partii, plotkami czy opiniami innych ludzi.
Teraz przy jednomandatowych okręgach naprawdę można będzie samemu poznać kandydatów.
To już nie fikcja – od Twego wyboru naprawdę zależy, czy Czeladź zmieni się na lepsze.
